• Ks. Adam Boniecki
    PUBLICYSTA
    Budowanie Unii Europejskiej wciąż trwa. To nie jest coś, co jest dane i gotowe. Dlatego poruszamy się w sferze ryzyka. Ale żadne osiągnięcie, żadna konstrukcja i to na taką miarę nie jest możliwa jeżeli siłą napędową będzie lęk czy strach.
    odtwarzaj

  • Henryka Bochniarz
    PREZYDENT PKPP LEWIATAN
    Stoimy w Polsce i w Europie, przed wielkimi wyzwaniami. Można się ich przerazić, ale można również zastanowić się wspólnie, co zrobić. Polscy przedsiębiorcy, którzy mają za sobą doświadczenia transformacji, dysponują tu szczególną perspektywą.

    odtwarzaj

     

  • Leszek Balcerowicz
    EKONOMISTA
    Wbrew alarmistycznym wypowiedziom nie ma kryzysu Europy jako takiej. Są problemy poszczególnych krajów, związane z nadmiernymi wydatkami budżetowymi.

    odtwarzaj

  • Aleksander Kwaśniewski
    PREZYDENT RP W LATACH 1994-2005
    Przed Europą wielkie wyzwania i trudności. By im sprostać, Europa musi być bardziej skuteczna i efektywna. Potrzebuje głębszej integracji i rozszerzenia – a także większej efektywności swoich struktur.

    odtwarzaj

      


  • Waldemar Dąbrowski
    DYREKTOR TEATRU NARODOWEGO
    Nowe kraje członkowskie Unii Europejskiej mogą wnieść do niej głód sukcesu. Nasze pragnienie zwycięstw może stać się siłą napędową Europy.

    odtwarzaj

  • Ludwik Sobolewski
    PREZES GIEŁDY PAPIERÓW WARTOŚCIOWYCH
    Europa jest ciągle wzorem pożądanego dobrego gospodarowania i dobrego życia o wysokiej jakości. Nie ma jednak monopolu na innowację. Mit Europy nadal jednak działa: i ma duża siłę. Myśląc o innowacji powinniśmy pomyśleć, jak ten potencjał wykorzystać.
    odtwarzaj

Sukces polskiej transformacji dowodzi, że opłaca się wprowadzać radykalne reformy i bezlitośnie demaskować etatystyczną propagandę. Mam nadzieję, że kryzys w Europie stanie się katalizatorem takich zmian.


Panie profesorze, Europa z obawą patrzy w swoją przyszłość lęka się utraty pozycji w świecie. Na ile te obawy są uzasadnione?

Pozycja Unii Europejskiej będzie stopniowo maleć. Nie chodzi tu o dokonania cywilizacyjne czy kulturalne, lecz o gospodarkę a co za tym idzie, także o siłę polityczną i militarną, bo na dłuższą metę nie da się zajmować ważnego miejsca w globalnej grze bez silnej gospodarki. Kraje mniej zamożne mogą się rozwijać szybciej niż bogate, jeśli tylko usuwają polityczno-instytucjonalne bariery rozwoju. A tak się dzieje od pewnego czasu w Chinach i Indiach. Kraje te nadrabiają 200 lat opóźnienia. I to jest chyba pożądane.

Co jest potrzebne w dzisiejszych warunkach, by taką „twardą” gospodarczo siłą dysponować?

Ekonomia daje jasne odpowiedzi na pytanie o sposoby podtrzymania rozwoju gospodarczego: państwa europejskie muszą się zdecydować na głębsze reformy, które rozszerzą zakres pracy i przedsiębiorczości. Europa powinna też unikać tego, co rozwojowi szkodzi, w tym rozrostu państwa, zwłaszcza w sferze fiskalno-socjalnej. Rozbudowane państwo socjalne jest groźne, bo zakłamuje rzeczywistość. Redystrybuowane dobra niekoniecznie trafiają do najbardziej potrzebujących, a zarazem
utrzymywanie systemu redystrybucji jest kosztowne. Powoduje także, że w masowej skali ludzie, szczególnie ci słabiej wykształceni, tracą bodźce do pracy.
Trzeba zmienić sposób mówienia o tych sprawach. Dziś w Europie, zwłaszcza w Europie Zachodniej, dominuje nowomowa, swoisty euro speak posługujący się sformułowaniami takimi jak social cohesion (spójność) czy sustainable growth (zrównoważony wzrost). Utrudnia on podejmowanie reform, bo pod pojęciami tymi można ukryć zjawiska, które ekonomiści jednoznacznie uważają za szkodliwe, np. płacę minimalną.
Innym nadużywanym dziś elementem europejskiej nowomowy jest słowo „solidarność”. Oczywiście powinniśmy demonstrować solidarność, gdy jeden z krajów spotyka coś złego i niezawinionego, np. trzęsienie ziemi. Nie wtedy jednak, gdy jakiś kraj świadomie oszukiwał inne kraje przez lata. Nie byłoby także dobrze, gdyby transfery pieniędzy z budżetu unijnego zastępowały pracę i przedsiębiorczość. Im więcej transferów przez dłuższy czas, tym większe problemy: wystarczy przywołać przykład południowych Włoch, wschodnich Niemiec czy Grecji.

Czy pan profesor wyobraża sobie Europę bardziej rynkową?

Upadek Związku Radzieckiego przekraczał kiedyś granice wyobraźni – ale sprawna, bardziej nastawiona rynkowo Europa nie jest tym, czego nie mogę sobie wyobrazić. Wiem jednak, że powrót do Europy elastycznej, dynamicznej i innowacyjnej wymaga zmiany podejścia oraz promowania takich wartości jak indywidualna wolność i odpowiedzialność.
Zachowania można zmienić, radykalnie zmieniając warunki działania. Tak zrobiliśmy w Polsce w latach 90. Reformy rynkowe stworzyły wówczas warunki dla pracy i przedsiębiorczości oraz pomysłowości. Ich konsekwencją były głębokie zmiany postaw. Sukces polskiej transformacji dowodzi, że opłaca się wprowadzać radykalne reformy i bezlitośnie demaskować etatystyczną propagandę. Głęboki kryzys gospodarczy zazwyczaj temu sprzyja. Mam nadzieję, że stanie się on katalizatorem takich zmian w Europie.


prof. Leszek Balcerowicz: ekonomista, współtwórca polskich reform po 1989 r. nazywanych Planem Balcerowicza. Był ministrem finansów i wicepremierem w wielu rządach. Pełnił funkcję prezesa Narodowego Banku Polskiego (2000–2005). Jest fundatorem i przewodniczącym rady fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju w Polsce oraz przewodniczącym rady europejskiego think tanku Bruegel.